środa, 28 października 2026 --:--:--
Region

Drony TOPR pomagają ratować ludzi w Tatrach. Testy nowych stacji dokujących zakończone

Drony TOPR pomagają ratować ludzi w Tatrach. Testy nowych stacji dokujących zakończone

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe przez pół roku testowało zaawansowany system trzech stacji dokujących DJI DOCK3 i jedną DOCK4 w Tatrach. Drony zainstalowane przy schronisku nad Morskim Okiem, schronisku 5 Stawów Polskich i Centrali TOPR działały nieprzerwanie, latając zdalnie sterowane przez pilotów z Centrali TOPR. Wyniki testów pokazują, że sprzęt sprawdzał się zarówno w słoneczne dni, jak i przy opadach, a nawet przy wietrze w porywach do 20 metrów na sekundę.

W pigułce

  • TOPR testował drony DJI DOCK3 i DOCK4 przez 6 miesięcy w trzech lokalizacjach tatrzańskich
  • Liczba akcji ratunkowych z użyciem dronów wzrosła z 8 w 2021 roku do 61 do końca września 2026
  • Drony dostarczają sprzęt (AED, czołówka, NRC) i dokumentują sytuację z powietrza
  • TOPR planuje rozbudowę systemu na kolejne lokalizacje w Tatrach

Od poszukiwań do kompleksowego wsparcia ratownictwa

Początki przygody TOPR z bezzałogowymi statkami powietrznymi sięgają połowy 2021 roku. Wówczas drony wykorzystywane były głównie do poszukiwań poszkodowanych. Szkolenia pilotów i pierwsze zakupy sprzętu pozwoliły stopniowo rozszerzyć ich zastosowanie. Dziś drony wspierają ratowników nie tylko podczas poszukiwań, ale także przy rozpoznaniu terenu wypadku, wykrywaniu zagrożeń naturalnych i - co kluczowe - przy dostarczaniu niezbędnego ekwipunku na miejsce akcji.

Statystyki pokazują dynamiczny wzrost zaangażowania dronów w operacje ratownicze. W 2021 roku TOPR przeprowadził 8 akcji z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych. Liczba ta systematycznie rosła, by osiągnąć 61 akcji dronowych do końca września 2026 roku. To nie przypadek - drony okazały się niezastąpione zarówno jako narzędzie obserwacyjne, jak i transportowe.

Zdalna sterowanie przyspiesza reakcję ratowników

Nowe stacje dokujące DOCK3 i DOCK4 oferują możliwość, którą wcześniejsze rozwiązania nie miały - start drona ze zdalnym sterowaniem przez pilota pracującego w Centrali TOPR. To zmienia tempo pracy ratowników. Pilot może wysłać drona z rejonu schroniska nad Morskim Okiem, a po zaledwie 6 minutach obserwować sytuację na Rysach czy Szpiglasowej Przełęczy. Eliminuje to czas, w którym pilot musiał fizycznie dotrzeć na miejsce startu.

W praktyce oznacza to możliwość błyskawicznego dostarczenia krytycznego sprzętu na miejsce zdarzenia. Drony transportują m.in. defibrylatory AED, czołówki, NRC, a także posiadają kamery termowizyjne, systemy oświetlenia i głośniki. Wszystko to ma jedno zadanie - przyspieszyć ocenę sytuacji i podać ratownikom informacje potrzebne do podjęcia decyzji.

Warunki nie stanowiły przeszkody

Przez sześć miesięcy testów drony DJI Matrice 4TD i 5TD latały w każdych warunkach. Dysponujący stały dyżurem piloci TOPR wysyłali je w dzień i w nocy, w opadach i pod pełnym słońcem. Sprzęt reagował sprawnie, nawet gdy wiatr w porywach osiągał 20 metrów na sekundę. To przekonało zespół TOPR, że kierunek jest właściwy i że drony to nie eksperyment, lecz przyszłość tatrzańskiego ratownictwa.

Plany rozbudowy i ostrzeżenie dla turystów

Testy wykazały, że nowe lokalizacje byłyby użyteczne. TOPR ma na celowniku rejon IMGW na Kasprowym Wierchu oraz schroniska w Dolinie Kościeliskiej i Dolinie Chochołowskiej. To oznacza, że już w przyszłym roku tatrzańskie niebo mogą przecinać kolejne drony ratunkowe.

TOPR apeluje jednocześnie do turystów - latanie prywatnym dronem w Tatrach to złamanie prawa lotniczego i stworzenie zagrożenia dla śmigłowca ratunkowego i osób pod nim. Jeśli w górach pojawi się dron TOPR lub śmigłowiec, należy zachować spokój i prawidłowo reagować na informacje z powietrza. Bezpieczeństwo wszystkich zależy od tego, czy każdy będzie respektować zasady.

Źródło: TOPR

Udostępnij: Facebook X WhatsApp