poniedziałek, 21 września 2026 --:--:--
Turystyka

121 osób ratowanych w Tatrach. Koniec wakacji nie oznacza mniejszego ruchu

121 osób ratowanych w Tatrach. Koniec wakacji nie oznacza mniejszego ruchu

Od 28 sierpnia do 10 września 2026 roku tatrzańscy ratownicy TOPR interweniowali 121 razy. Mimo że wakacje dobiegły końca, turystyka w Tatrach nie słabnie, a wraz z nią przybywa wypadków, kontuzji i sytuacji zagrażających życiu turystów. Pojedyncze dni przynosiły nawet kilkanaście interwencji jednocześnie.

W pigułce

  • 121 osób ratowanych w Tatrach w okresie 28 sierpnia - 10 września
  • Śmigłowiec TOPR wykonywał wielokrotne ewakuacje dziennie
  • Najwymagającego dnia (28 sierpnia) ratowano 14 osób, ostatnia interwencja trwała do 23:00

Pierwszy weekend, czyli największe obciążenie

28 sierpnia okazał się jednym z najtrudniejszych dni dla ratowników. Pierwsze zgłoszenie trafiło do centrali o 7:40, a działania kończyły się jeszcze przed 23:00. Tego dnia ratowano 14 osób. Turyści trafiali do szpitala z urazami kończyn, wyczerpaniem, wymiotami i biegunką. Z pomocą śmigłowca ewakuowano także taternika z Mięguszowieckich Szczytów, u którego podejrzewano hipoglikemię.

29 sierpnia przyniósł zdarzenia głównie w niższych partiach Tatr. Ze schroniska nad Morskim Okiem zwieziono turystę z silnym bólem kręgosłupa. W dolinie Małej Łąki ratownicy udzielali pierwszej pomocy turyście z napadem drgawek, a w dolinie Strążyskiej kobieta potrzebowała wsparcia po ukąszeniu owada. W obu przypadkach poszkodowani trafili do zakopiańskiego szpitala.

30 sierpnia natomiast zanotowano przyspieszenie wypadków urazowych. Z doliny Kondratowej przywieziono turystkę, która w wyniku potknięcia doznała urazów głowy, ręki i nogi. Podobnej pomocy wymagały osoby w dolinach: Pięciu Stawów Polskich, Rybiego Potoku i Jaworzynki.

Zbłądzeni turyści i akcja nocna na Grzędzie Rysów

31 sierpnia przyniósł kilka zdarzeń związanych z pomyłkami orientacyjnymi. Turystę, który zabłądził podczas próby wejścia z Czarnego Stawu Gąsienicowego na przełęcz Karb, oraz turystkę z przełęczy Mylnej ratownicy musieli ewakuować. Kolejne osoby potrzebowały pomocy z powodu urazów na drodze do Morskiego Oka.

Jedną z najtrudniejszych nocy była noc z 2 na 3 września. Dwóch turystów utknęło w ciemności na Grzędzie Rysów na wysokości 2320 m.n.p.m. Mężczyźni byli słabo wyposażeni - nie mieli czołówek, aby samodzielnie zejść w dół. Z Zakopanego wyruszyła wyprawa złożona z 11 ratowników. Drony pomogły zlokalizować turystów, a ratownicy dostarczyli im pakiety grzewcze, koce termiczne i gorącą herbatę. Po dotarciu na miejsce i udzieleniu pierwszej pomocy okazało się, że poszkodowani będą w stanie schodzić sami. Akcja trwała do 5:30 rano.

Uraz, omdlenie, drgawki i ataki - dni intensywne

3 września ratownicy musieli znowu mobilizować duże siły. Na Czerwonej Przełęczy turystka doznała urazu stawu skokowego, do znoszenia jej w noszach potrzebnych było 11 ratowników. Tego samego dnia czterech turystów zabłądziło na szlaku między Morskim Okiem a doliną Pięciu Stawów Polskich - odnaleziono ich w dolnej części Głębokiego Żlebu i sprowadzili ich ratownicy z Morskiego Oka.

4 września było dniem, gdy akcje medyczne dominowały. Ratowano 9 osób. W dolinie Strążyskiej dwóch turystów doznało urazów głowy. Ze schroniska pod Kopą Kondracką ewakuowano śmigłowcem turystkę, która kilkakrotnie mdlała. W rejonie Iwaniackiej Przełęczy ratownicy udzielali pierwszej pomocy kobiecie w ataku drgawek. Najtrudniejszy przypadek dotyczy mężczyzny z podejrzeniem udaru - przekazany załodze pogotowia w rejonie Brzezin.

5 września przyniósł ratunki 13 osób. Na Kościelcu, tuż pod szczytem, turysta upadł z wysokości i doznał urazu głowy oraz nogi - ewakuowano go śmigłowcem. Na przełęczy Mułowej turystka miała kontuzję stawu skokowego. Dodatkowo ratownicy musieli z Morskiego Oka zabrać 6 niepełnosprawnych osób, które z powodu przeciążenia nie były w stanie samodzielnie wrócić na Palenicę Białczańską.

6 września, będące niedzielą, okazało się szczególnie wymagającym dniem dla załogi śmigłowca. Ratowano 13 osób, z czego 9 wymagało transportu śmigłowcem. Doszło do dwóch wypadków taternickich. Na drodze WHP 100 mężczyzna nabawił się kontuzji stawu skokowego, zaś na Mnichu na drodze Międzymiastowa taternik upadł podczas ostatniego wyciągu. Drugi ze wspinaczami samodzielnie dotarł do schroniska i następnie został przewieziony do szpitala.

7 i 8 września przynosiły liczne interwencje związane z odwodnieniem, osłabieniem i wyczerpaniem. Ratownicy działali na Hali Gąsienicowej, w dolinie Rybiego Potoku, na Suchym Wierchu Kondrackkim. Przed godziną 14 na 8 września śmigłowiec udzielał pomocy kobiecie z odwodnieniem i wyczerpaniem w rejonie Suchego Wierchu Kondrackiego. Niecałą godzinę później inny mężczyzna wymagał transportu do szpitala z powodu bólu w klatce piersiowej. Tego dnia ratowano razem 12 osób.

9 września ratownicy działali m.in. w Kotlince Świnickiej, gdzie interweniowali u turystki z urazem stawu skokowego. Na Rysów zgłoszono turystkę, która w wyniku poślizgnięcia doznała bolesnej kontuzji.

Źródło: TOPR

Udostępnij: Facebook X WhatsApp