środa, 28 października 2026 --:--:--
Sport

Jop o szóstej wygranej z rzędu: Zawsze chcemy wygrywać

Jop o szóstej wygranej z rzędu: Zawsze chcemy wygrywać

Wisła Kraków pokonała Raków Częstochowa 2:1, odnosząc szóste domowe zwycięstwo z rzędu. Po spotkaniu trener Mariusz Jop analizował przebieg meczu, charakteryzując drużynę jako zespół, który gra do końca i zawsze dąży do zwycięstwa, jednocześnie wskazując na elementy wymagające pracy.

W pigułce

  • Wisła wygrała 2:1, zdobywając szóste domowe zwycięstwo z rzędu
  • Raków ustawił się defensywnie w układzie 5-4-1
  • Trener Jop podkreślił znaczenie bramek zdobywanych w końcówkach spotkań
  • Julius Ertlthaler niedawno przedłużył kontrakt z klubem

Mecz bez idealnego wykonania, ale trzy punkty ważne

Wisła musiała zmierzyć się z wyjątkowo defensywnym przeciwnikiem. Raków przybyło do Krakowa nisko ustawiony, płasko, co utrudniło prowadzenie gry gospodarzy. Szczególnie w pierwszych trzydziestu minutach Wisła stwarzała zagrożenie, choć jak przyznał Jop, momenty były trudne do wykreowania w takich warunkach.

Szkoleniowiec był zadowolony z postawy zespołu w kontekście walki o zwycięstwo.

"Bardzo się cieszę z tego, że Wisła Kraków zawsze gra do końca i zawsze gra o zwycięstwo. To jest bardzo cenne i chcemy to dalej pielęgnować" - Mariusz Jop, trener Wisły

Jop pogratulował Kacprowi zdobycia pierwszej bramki w PKO BP Ekstraklasie, ale zastrzegł, że mecz nie był idealny w wykonaniu białego zespołu. Mimo to trzy punkty - najważniejsza rzecz w każdym spotkaniu.

Gdzie pracować musi być więcej?

Trener wskazał na konkretne obszary wymagające poprawy. Atak pozycyjny prezentował się poniżej oczekiwań, szczególnie wobec bierno ustawionego rywala. Wisła była zbyt statyczna, a zmiany stron zachodzą zbyt powoli.

"Zgadzam się, że problem w ataku pozycyjnym dla nas dzisiaj, przy takim biernym zachowaniu, musisz grać szybciej piłką, na jeden, dwa kontakty, szukać zmiany strony" - Mariusz Jop

Jop odniósł się także do gry Marcela Łubika przy rozegrywaniu od własnej bramki. Bramkarz czasami chce bardzo szybko wznowić grę, co może prowadzić do błędów, ale ta strategia zwykle opłaca się długofalowo, generując sytuacje w ataku. Ryzyko towarzyszy każdej próbie gry od tyłu, którą klub przyjął jako taktykę.

Oczekiwania wobec zawodników wchodzących z ławki

Trener miał oczekiwania wobec zawodników wchodzących na zmianę.

"My sami od siebie oczekujemy więcej i na pewno oczekujemy też więcej od zawodników, którzy wchodzą, bo są to piłkarze, którzy mają potencjał do tego, żeby w takich momentach dać ten pozytywny impuls" - Mariusz Jop
Gdy rywal bronił nisko, a Wisła miała mało sytuacji, zawodnicy z ławki rezerwowych mogliby dać większy impuls zespołowi.

Ertlthaler: piłkarz dla zespołu

Jeden z tematów rozmowy dotyczy Juliusa Ertlthalera, który niedawno przedłużył umowę z Wisłą. Jop stanowczo podkreślił, że podpisanie nowego kontraktu nie miało żadnego wpływu na formę zawodnika czy jego zaangażowanie.

"Julius to fantastyczny piłkarz jeśli chodzi o zaangażowanie, inteligencję boiskową, aspekty relacje międzyludzkie. Naprawdę to jest duża przyjemność pracy z takim zawodnikiem" - Mariusz Jop

Trener zwrócił uwagę na problemy zdrowotne, które niekiedy wpływają na dyspozycję Ertlthalera. Julius poświęca swoje zdrowie, aby być gotowym na mecz. Jop podkreślił go jako ważnego piłkarza, jednego z liderów zespołu.

Bramki w końcówkach - trend, a nie zbieg okoliczności

Wisła po raz kolejny zmieniła losy spotkania w ostatnich minutach. Jop wskazał, że zjawisko to obserwuje również z poprzedniego sezonu.

"Myślę, że w zeszłym sezonie już było dużo takich spotkań, gdzie my w samej końcówce strzelaliśmy bramki. To jest kwestia nastawienia i jedna myśl przyświeca piłkarzom, że my gramy zawsze o zwycięstwo" - Mariusz Jop

Bramka padła z rzutu wolnego, co pokazuje, że Wisła nie zraża się ani sytuacją na boisku, ani czasem gry, prowokując kolejne okazje do ataku.

Taktyka Rakowa: defensywa jako strategia

Jop zauważył, że Raków wrócił do ustawienia 3-4-3 w ataku, zamieniającego się na 5-4-1 w obronie. Czasami zespół grał na czwórkę. Decyzja o niskim ustawieniu wynika z chęci posiadania większej liczby ludzi z tyłu, aby czuć się bardziej bezpiecznie.

Strategia otwierała Wisłe pewne możliwości. Zawodnicy gospodarzy mieli więcej przestrzeni za plecami linii obrony, gdy podejmowali pressing, ponieważ szóstka była wolna. Jop przyznał, że te momenty były niedostatecznie wykorzystywane.

Źródło: Wisła Kraków

Udostępnij: Facebook X WhatsApp