Jop przed Widzewem: Wynik sprawą otwartą, jedziemy po punkty
Mariusz Jop, trener Wisły Kraków, odniósł się do kontrowersji sędziowskich z ostatniego meczu oraz przygotowań do wyjazdowego starcia z Widzewem Łódź. Szkoleniowiec podkreślił, że chociaż błędy sędziowskie miały znaczenie, zespół wie, co powinien robić lepiej w takich spotkaniach.
W pigułce
- Wisła jedzie do Łodzi z celem zdobycia punktów na wyjeździe
- Jop uważa, że decyzje sędziego w Warszawie zasługują na bardziej dokładną analizę
- Widzew ma duży potencjał, ale mierzy się z problemami w obronie
- Zespół zmaga się z problemami kadrowymi, ale liczą na zawodników dostępnych do dyspozycji
Analiza kontrowersji w Warszawie
Po meczu w stolicy Jop jasno stwierdził, że błędy sędziego nie powinny być bagatelizowane.
Jeżeli jest powiedzmy stu ekspertów i trzech mówi, że decyzja jest prawidłowa, a dziewięćdziesięciu siedmiu, że nieprawidłowa, to chyba osoba mająca aż tak odmienne zdanie powinna się zastanowić, czy to jest dobry kierunek - zaznaczył trener.
Jop podkreślił jednak, że nie zamierza zrzucać całej winy na arbitra. Wisła nie zagrała meczu na najwyższym poziomie, szczególnie w fazie atakowania. Zespół borykał się z brakiem precyzji i zbyt mało zmieniał strony gry, co ułatwiało Legii grę w nisko ustawianym bloku.
Wyzwanie w Łodzi
Widzew przed własną publicznością będzie chciał narzucić swój sposób grania. Zespół znajduje się pod presją - nie wygrał u siebie, a ostatnie spotkanie przegrał. Mimo to Jop widzi w rywalu duży potencjał.
Na pewno jest to zespół, który nie pokazuje w pełni tego, co mógłby prezentować - ocenił szkoleniowiec.
Łódźscy piłkarze często tracą bramki w sytuacjach, które nie są trudne - to wskazówka dla krakowskiego zespołu, gdzie szukać szans w defensywie Widzewa. Jop zaznaczył, że będą przygotowani na kilka scenariuszy, w tym na wysokie podejście rywala.
Trudności kadrowe i gra na wyjeździe
Wisła zmaga się z urazami wielu zawodników. Jop nie szuka jednak usprawiedliwień - zespół musi osiągać dobre wyniki z dostępnym składem. Pomocą są piłkarze z drugiego zespołu, choć brakuje pełnej konkurencji, która stanowi naturalny stymulator dla każdego gracza.
Pod względem wyników na wyjeździe i u siebie sytuacja nie różni się drastycznie, ale zespół musi nauczyć się grać swoją piłkę w atmosferze pełnego stadionu, a tym bardziej z dopingiem drużyny gospodarzy.
Wspomnienia z przeszłości
Jop ma osobiste doświadczenie z Łodzią. W 2001 roku był tam wypożyczony z Wisły wraz z Adamem Piekutowskim.
Chciałbym, żeby mecz skończył się wynikiem 3:2, ale dla Wisły - wspominał trener.
Pamiętam tamtą atmosferę na trybunach - pełne trybuny i doping na wysokim poziomie. Szkoleniowiec wie, jakich warunków może się spodziewać i liczy, że jutrzejsze spotkanie będzie piłkarskim świętem.
Źródło: Wisła Kraków