Krzyżanowski: W doliczonym czasie pokazujemy charakter
Jakub Krzyżanowski analizuje przebieg meczu Wisły z Rakowem, kontrowersje sędziowskie i swoją obecną rolę w defensywie. Wisła znowu rozstrzygnęła losy spotkania w samej końcówce, a zamieszanie wokół potencjalnego rzutu karnego nie złamało wiary zawodników w zwycięstwo.
W pigułce
- Wisła rozstrzygnęła mecz z Rakowem bramką w doliczonym czasie
- Kontrowersyjna sytuacja z potencjalnym rzutem karnym ostatecznie anulowana
- Krzyżanowski coraz pewniej czuje się na pozycji lewego obrońcy
- Piłkarz podkreśla, że zespół wykazał charakter i wiarę do końca spotkania
Dobry początek, później problemy
Krzyżanowski przyznaje, że początek meczu przebiegł pomyślnie. Wisła stworzyła sobie parę sytuacji, jednak w drugiej części pierwszej połowy Raków obniżył się defensywnie. To utrudniło gospodarzom szukanie możliwości do ataku. W drugiej połowie sytuacja uległa zmianie - po bramce Rakowa zespół zaczął mocniej naciskać.
Mimo to, najważniejsze dla piłkarza jest to, że Wisła znowu potrafiła odpowiedzieć w doliczonym czasie i nie poddała się nawet w trudnym momencie.
Czy zamieszanie sędziowskie złamało koncentrację?
Pytany o wpływ anulowanego rzutu karnego na skupienie zespołu, Krzyżanowski dopuszcza taką możliwość. Przyznaje, że być może zawodnicy za bardzo skupili się na grze defensywnej, a w DNA Wisły jest ciągłe dążenie do kolejnych bramek.
Jednak zastrzega: trudno mówić o złym nastawieniu, kiedy w doliczonym czasie zespół pokazuje charakter i wiarę we własne siły, walcząc o zwycięstwo do ostatniej minuty.
Fizyczność Rakowa nie była problemem
Raków to zespół dysponujący zawodnikami o dobrych warunkach fizycznych. Krzyżanowski podkreśla, że Wisła była na to przygotowana. Piłkarz uważa, że większość pojedynków wygrywali jego koledzy, co świadczy o zaangażowaniu w rywalizacji jeden na jeden.
Sytuacja z ręką - zagadka dla obserwatorów
Najbardziej dyskutowanym momentem meczu okazała się potencjalna ręka w polu karnym. Krzyżanowski był zasłonięty i nie widział zdarzenia na żywo. Po opisaniu sytuacji stwierdza, że piłka najpierw odbiła się od boku zawodnika, a potem od ręki. W jego ocenie to oznacza prawidłową decyzję sędziego.
Czuje się naturalnie na lewej obronie
W meczu z Rakowem Krzyżanowski grał nieco głębiej, defensywniej, podczas gdy Lelieveld pojawiał się wyżej. Pytany, czy wolałby więcej okazji w ofensywie, piłkarz deklaruje: już się przyzwyczaił do gry na lewej obronie i nie czuje potrzeby zmiany pozycji, dobrze się tam czuje.
Źródło: Wisła Kraków