czwartek, 6 sierpnia 2026 --:--:--
Biznes

Od hobby do Kraft Roku. Browar Kazimierz świętuje 10 lat

Od hobby do Kraft Roku. Browar Kazimierz świętuje 10 lat

Browar Kazimierz w Zakrzowie, który powstał w 2018 roku, dziś produkuje piwa uznawane za najlepsze w Polsce. W miniony weekend zakład świętował jubileusz na siódmej edycji imprezy Kazik Fest, a jego menadżer Krzysztof Jachimczak opowiada o drodze od hobby do biznesu, który przetrwał pandemię i wojnę.

W pigułce

  • Browar Kazimierz powstał w sierpniu 2016 roku jako firma, budynek w Zakrzowie stanął w stycznia 2018, pierwsza warka we własnym browarze w sierpniu 2018
  • Piwo „Latający Jeleń - Imperialny Porter Bałtycki" zdobyło tytuł najlepszego piwa w Polsce w grudniu 2023 w konkursie z ponad 800 piwami
  • Pandemia i wojna w Ukrainie były kryzysami, które mogły zniszczyć biznes - ratowało go otwarcie sklepiku i wsparcie właścicieli
  • Browar rozwija się lokalnie, wokół Krakowa i okolic, zamiast ekspandować do dużych sieci handlowych

Od informatyki do piwa

Historia browaru zaczęła się niekonwencjonalnie. Krzysztof Jachimczak pracował w firmie informatycznej jako przełożony swojego syna i siostrzeńca. Kiedy zarząd zaczął szykować zwolnienia, postanowili wykorzystać hobby - jego syn warzył piwo w domu i wychodziło mu to naprawdę dobrze. To było wystarczające, aby zmienić zagrożenie w szansę.

Zamiast czekać na redukcję etatów, trzej wspólnicy zdecydowali się na ryzykowny krok. Wspólnik znalazł inwestora - Amerykanina pana Shermana - który zaufał im praktycznie „na słowo". Jachimczak całkowicie zmienił branżę - zamiast zajmować się logistyką w firmie informatycznej, został menadżerem browaru.

Kryzys, który wzmocnił biznes

Pierwsza dekada działalności nie była spokojna. Browar doświadczył dwóch poważnych zagrożeń, które mogły zniszczyć całe przedsięwzięcie.

Pandemia trafiła w sam sedno modelu biznesowego. Około 70% produkcji trafiało do gastronomii - pubów, restauracji, lokali. W marcu tanki były zalane piwem przygotowanym na następne miesiące. Jachimczak przyznaje, że miał „kilka naprawdę ciężkich dni".

Rozwiązanie przyszło z optymizmu i działania. Browar otworzył sklepik przy browarze - takiego punktu sprzedaży wcześniej nie było. Przyjaciele i znajomi zaczęli zamawiać piwo osobiście, sprzedaż nigdy nie spadła do zera. Główny udziałowiec udzielił też pożyczki, która pozwoliła przetrwać najtrudniejszy okres.

Drugim wyzwaniem była wojna w Ukrainie - gwałtowny wzrost cen surowców, braki butelek i materiałów. Piwa rzemieślnicze i tak nie są tanie, więc zamiast podnieść ceny, browar mocno obniżył marże. To drugi trudny rozdział, który nauczył zarządzającego, że ekspansja nie jest priorytetem. Od tamtej pory Jachimczak stara się „trzymać stabilnego, spokojnego rozwoju" i skupić na rynku lokalnym - Krakowie i okolicach.

Latający Jeleń i Kraft Roku

Punkt zwrotny przyszedł w grudniu 2023 roku. Piwo „Latający Jeleń - Imperialny Porter Bałtycki" zostało wybrane najlepszym piwem w Polsce w konkursie, do którego zgłoszono ponad 800 piw w kilkudziesięciu kategoriach.

Mechanizm konkursu jest profesjonalny i trudny. Najpierw w każdej z ponad 50 kategorii wybierani są medaliści - brązowi, srebrni i złoci. Spośród złotych medalistów jury wybiera jedno piwo roku. To właśnie został Latający Jeleń. Niewiele browarów w Polsce może się pochwalić taką nagrodą.

Zwycięstwo przyniosło znaczący wzrost rozpoznawalności. Browar stał się znany w całej Polsce, artykuły pojawiły się na dużych portalach, nowi klienci zaczęli się zgłaszać. Jachimczak mówi, że dziś, jeśli jeżdżą po festiwalach w całej Polsce, są rozpoznawani jako browar, który jakościowo znalazł się w ścisłej czołówce.

Czym pije się dziś?

Rynek piwa rzemieślniczego zmienił się znacznie. Wcześniej dominowały mocniejsze, bardziej wyraziste style. Dziś pod względem wolumenu rynek należy do dobrych lagerów.

Od dwóch lat bardzo mocno rośnie segment piw bezalkoholowych - to teraz druga lub trzecia kategoria pod względem sprzedaży, szczególnie wśród młodych ludzi. Browar Kazimierz zaczynał z jednym piwem bezalkoholowym, dziś ma premierę trzeciego.

Style takie jak IPA czy APA wyraźnie się skurczyły. Zostały dla nich głównie konserwy, którzy piją tylko piwa kraftowe. Natomiast aby poszerzać grono odbiorców piwa rzemieślniczego, potrzebne są przede wszystkim dobre lagery - to one pokazują nowym klientom, że piwo może smakować dobrze samo w sobie.

Browar rodzinny

Jachimczak pracuje często kilkanaście godzin dziennie. Rozpoczyna pracę około ósmej-dziewiątej rano, kończy koło dwudziestej lub później. Oprócz zarządzania zajmuje się też sprzedażą i załatwianiem różnych spraw.

Sami nie stoi już przy warzelni. Mateusz, jego starszy syn, jest głównym piwowarem - to on warzył piwo w domu na początku i dzięki niemu browar w ogóle powstał. Jest samoukiem. Młodszy syn, Kuba, dołączył po studiach - skończył browarnictwo na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.

Jachimczak ma pełne zaufanie do obu synów w całym procesie warzenia piwa.

Osobiste wybory

Pytany o piwo, które zabrałby na bezludną wyspę, Jachimczak bez wahania odpowiada: Pilsiwko. Tłumaczy, że do cięższej fizycznej pracy - koszenia trawy, prac w ogrodzie - można wypić ich więcej i nadal czuć się dobrze, głowa nie boli.

Żałuje natomiast piwa o nazwie „Kara Mustafy" - coffee stouta, który naprawdę dobrze się sprzedawał i miał wiernych fanów. Piwo miało wysoki ekstrakt (około 14%), było mocne i treściwe, z bardzo dobrą kawą w składzie. Był to jeden z pierwszych piw, jakie w ogóle zrobili, kiedy jeden z znanych piwnych blogerów polecił je na festiwalu w Gdańsku. Jachimczak chętnie wróciłby kiedyś do jego produkcji.

O swoim wpływie na region mówi skromnie, ale uznaje, że część mieszkańców jest dumna, iż w okolicy działa taki browar, a przyjeżdżający z całej Polski znajdują polecenie lokalnego biznesu.

Udostępnij: Facebook X WhatsApp