Pierwszy tydzień lipca dla TOPR: 55 interwencji i dramatyczne akcje w Tatrach
Ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w pierwszym tygodniu lipca udzielili pomocy 55 osobom. Sobota, 1 lipca, okazała się szczególnie pracowitym dniem - ratownicy udzielili pomocy wtedy 25 osobom.
W pigułce
- 55 osób ratowanych w pierwszym tygodniu lipca
- Sobota (1 lipca) dniem szczególnie pracowitym - 25 interwencji
- Sprawcy wypadku na Świnicy polegali na wskazówkach chatbota GPT
- Akcja w Jaskini Lodowej w Ciemniaku trwała do wschodu słońca
Początek lipca pełen zdarzeń
Już w sobotę, 1 lipca o godzinie 8:35, na Kasprowym Wierchu ratownik zajął się turystą chorującym na cukrzycę, którego kolejką dowieziono do Kuźnic i przekazano do karetki. O 16:44 śmigłowiec wyruszyła do rejonu Trzech Koron w Pieninach, gdzie turystka wymagała pomocy. Niestety ze względu na trudne warunki atmosferyczne maszyna musiała wrócić do bazy. Tego samego dnia o 19:25 z Hali Kondratowej zwieziono turystkę z silnym bólem brzucha.
2 lipca o 9:30 przetransportowano pracownicę schroniska Morskiego Oka z urazem nogi. O 17:05 siedmioletnie dziecko odłączyło się od rodziców w rejonie Morskiego Oka. Ratownik dyżurujący w schronisku pomagał w odnalezieniu rodziców, którzy po 20 minutach znaleźli się na Włosienicy.
Poniedziałek i czwartek - testy wytrzymałości
3 lipca przyniósł serię urazów. O godzinie 9:20 śmigłowcem z Doliny Pięciu Stawów przewieziono turystkę z urazem stawu skokowego. O 12:51 z Doliny Jaworzynki sześciu ratowników transportowało do szpitala turystkę z urazem kolana. W późniejszych godzinach doszło do interwencji w Dolinie Pięciu Stawów - turystę, który w drodze z Krzyżnego upadł i poturbował się, sprowadzano do 1:00 w nocy znad Czarnego Stawu pod Rysami.
Czwartek, 4 lipca, zapisał się w historii TOPR jako dzień pełen zawirowań. O 9:53 na prośbę zakopiańskiej Policji ratownicy rozpoczęli poszukiwania mieszkańca Dzianisza w rejonie Krokwi. Wyruszyły trzy grupy ratowników, użyto także drona. Po godzinie odnaleziono poszukiwanego - niestety, bez oznak życia.
Tego dnia zdarzyło się jednak wiele więcej. O 12:35 śmigłowcem przetransportowano turystę po utracie przytomności z rejonu Siklawy, o 13:14 turystę ze skurczem mięśni uda spod Orlej Baszty. O 14:46 ratownicy zajęli się turystką, która zasłabła pod Kopą Kondracką. O 16:24 zgłoszenie dotyczyło turystki z urazem kostki na Rysach.
Załoga GPT i wspinacze utknięci na Mięguszowieckim
Tego samego czwartku doszło do nietypowego zdarzenia. Z rejonu Świnicy zatelefonowała do centrali TOPR dwójka Litwinów, którzy zapchnęli się w północną ścianę i utknęli pod Niebieską Turnią w terenie wspinaczkowym. Jak się okazało, chcieli skrócić sobie drogę do Pięciu Stawów, korzystając z porad czatu GPT, który wskazał im przejście Świnicką Ławką. Wszyscy zostali bezpiecznie ewakuowani śmigłowcem.
Niemal jednocześnie ratownicy otrzymali kolejne zgłoszenie - o 18:34 dwójka taterników utknęła na drodze Surdela na północno-wschodniej ścianie Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego tuż nad Kominem Kiszkanta. Nie byli w stanie dalej kontynuować wspinaczki. Jednocześnie starszy turysta na Rysach zasłabł i również wymagał ewakuacji. Załoga śmigłowca ewakuowała obie grupy - wyprawa zakończyła się o 20:30.
Jaskinia Lodowa i turysta w wiatrołomach
Tego dnia ratownicy nie spali do świtu. O 22:54 wpłynęło zgłoszenie od naukowców prowadzących badania w Jaskini Lodowej w Ciemniaku. Jeden z nich, po wyjściu na powierzchnię, złamał nogę w rejonie Lodowej Baszty. Z centrali wyruszyła trzynastoosobowa grupa ratowników. Po udzieleniu pierwszej pomocy ratowanego wyciągnięto przy użyciu technik linowych na szlak, skąd w noszach zniesiono do Doliny Tomanowej i dalej przewieziono do zakopiańskiego szpitala. Wyprawa zakończyła się przed 8:00 następnego dnia.
O 23:21 tego samego czwartku wpłynęło kolejne zgłoszenie - turysta schodząc z Bystrej „na skróty" przez Dolinę Pyszną utknął w wiatrołomach. Ratownicy przy pomocy drona ustalili jego dokładną lokalizację i przekazali zestaw surwiwalowy. Wczesnym rankiem turysta został ewakuowany śmigłowcem do Zakopanego.
Piątek, sobota i podsumowanie
5 lipca o 13:02 zgłoszenie dotyczyło turystki, która skręciła nogę w kostce na szlaku na Gubałówkę. Pięciu ratowników zniosło poszkodowaną w noszach i przetransportowano ją do szpitala. Tego dnia transportowano także turystów z Hali Kondratowej i Morskiego Oka z urazem kolana i bólem brzucha.
6 lipca przyniósł kolejne wyzwanie. Od rana pomocy potrzebowali turyści z zachorowaniami na Kasprowym Wierchu. O 15:39 wpłynęło zgłoszenie z Suchego Wierchu Ornaczańskiego - turystka doznała bolesnego urazu nogi. Ze względu na niski pułap chmur śmigłowiec nie mógł wystartować. Siedmioosobowa grupa ratowników dotarła na miejsce, zabezpieczyła turystkę i zniosła ją w noszach do Doliny Starorobociańskiej, a następnie quadem do Doliny Chochołowskiej, gdzie czekała karetka. O 16:20 pojawił się kolejny alert - turystka upadła na tzw. Ceprostradzie na szlaku do Szpiglasowej Przełęczy i doznała urazu kręgosłupa i głowy. Poszkodowana została umieszczona na materacu próżniowym i zniesiona do Morskiego Oka. Podczas tych działań ratonnicy otrzymały jeszcze jedno zgłoszenie spod Świnickiej Przełęczy - siedemnastolatek spadł ze ścieżki z urazem głowy. Ratownicy z Kasprowego Wierchu i schroniska Murowaniec oraz siedmioosobowa grupa z centrali dotarli na miejsce zdarzenia. Po opatrzeniu turystę sprowadzono do Murowańca. Wyprawę zakończono o 21:00.
7 lipca, ostatni dzień pierwszego tygodnia lipca, przyniósł względny spokój - pomocy wymagało trzech turystów. Jeden uległ wypadkowi w Małej Łące, dwaj doznali urazów kończyn dolnych na Hali Kondratowej.
TOPR apeluje zatem do turystów o rozsądny dobór celów górskich wycieczek i nie przecenianie swoich możliwości. Jak pokazują fakty z pierwszego tygodnia lipca, wypadkom w górach często towarzyszy "prawo serii" - w takich sytuacjach dotarcie do poszkodowanych może się znacząco wydłużyć, szczególnie gdy nie ma możliwości użycia śmigłowca.